PL / EN

Me, Myself and I

 

 

Ok. Minęły walentynki. Przeżyłam. Zastanawiam się dla ilu osób jest to przyjemne święto, a dla ilu powód do stresu. Nieważne, nie ma to dla mnie znaczenia. Zrobiłam z dzieciakami prezenty – własnoręczne laurki, żeby nie napędzać całej tej komercyjnej koniunktury a jednocześnie nauczyć chłopców, że obdarowywanie bliskich osób miłymi niespodziankami (niekoniecznie od święta) może być super zabawą. 

 

Wieczór pozostawiłam sama dla siebie. Czyli to, co lubię chyba najbardziej. Zrobiłam ogromną, gorącą kąpiel z pianą. Wrzuciłam kwiaty i kostkę z solą, która barwi wodę na różowo. Bajka. Rozkosz. Lubię czuć się kobietą. I mimo licznych turbulencji, dwóch małych chuliganów w domu, czasem warto znaleźć czas dla siebie i spojrzeć w lustro.

 

 

Skłoniło mnie to do różnych refleksji. Przede wszystkim moje ciało już nigdy nie będzie takie, jak było. Ale ja też nie jestem tą samą osobą. Dlatego postanowiłam ruszyć z nowym projektem. Zatytułowałam go jak tytuł piosenki Beyonce „Me, Myself and I”. I tak, będzie dotyczył mnie samej. Tego jak wyglądam, jak się czuję i jak wrócić do formy po porodzie  (lub może innych przeżyciach) albo po prostu wyglądać lepiej każdego dnia;)

 

Jesteście ciekawi?  

 

Już wkrótce na moim kanale na youtube będziecie mogli zobaczyć „mój stan techniczny” na dziś i metamorfozę za około sześć miesięcy. Czyli jak znalazł na wakacje! Będę się starała być z Wami szczera do bólu. Nie oszukiwać, nie wciskać kitu i pokazywać tylko metody, sposoby, produkty z których jestem naprawdę zadowolona. 

 

Uwaga!! Może być momentami ekstremalnie. Momentami bardzo śmiesznie. Może dramatycznie. Nie wiem, trudno mi to teraz przewidzieć. Ale myślę, że będziecie ze mną dziewczyny kochane i będziecie mnie pchały do przodu tak, jak to robiłyście do tej porze. Za co Wam serdecznie dziękuje.

fot. Kasia Wojtała 

Użyte produkty:

 

INSTAGRAM