PL / EN

Don’t look back!

 
 
 

 Kochani wiadomo, że zderzenie z własnym ciałem po dwóch ciążach, dwóch porodach nie jest łatwe. Gdybym miała kochającego wspierającego partnera u boku, pewnie przełknęłabym łatwiej tą gorzką pigułkę. Prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak “powrót do formy”, trzeba wyrzucić ten termin. Prawdą natomiast jest, że jesteśmy silniejsze, inne, zmienione. Czy na lepsze? Nie wiem, nie startuję w żadnym konkursie. 

Prezentuję nową bieliznę  

 
W zasadzie nie nową, bo Gatta robi bezszwową bieliznę od zarania dziejów i jest jedną z wiodących marek w produktach tego typu. Zabawne, bo stylizowałam ich kampanię dziesięć lat temu i od tego czasu mam kilka takich produktów. Do dziś nie zauważam w nich żadnej zmiany. Dalej mam kostium kąpielowy, który bardzo lubię. Oraz kilka par majtek i koszulek. I co? Nic się z nimi nie dzieje. Po drodze, w związku z moim galopującym życiem, zaczęłam prać je razem z jeansami i dalej nic! Niezmiennie trwają. Fasony są tak proste i tak podstawowe, że nigdy nie wychodzą z mody. Tylko minimalne logo nadrukowane gdzieś od wewnątrz produktu daje mi znać, że Gatta jest dalej ze mną. 
 
 
 
 
To ważne, żeby czuć się dobrze. 
 
Wiadomo. Wszystkie poradniki o odnoszeniu sukcesu mówią “znajdź siłę w sobie”, “czuj się dobrze w swojej skórze”.  I co? Jak jest? No, różnie…
Ostatnio zaczęłam trochę pracować nad sobą, nad swoją figurą. Bez przesady, bo jestem totalnym leniem. Ale moje treningi z Marta Gorąca (których zrobiłyśmy dosłownie cztery) odniosły na instagramie ogromny sukces. Idę zatem za ciosem i odpalam kanał na youtube oraz na tvig, gdzie będziecie mogli śledzić moją całościową przemianę – poprzez dietę, treningi, po spokój w głowie, remont mieszkania, pracę zawodową we własnej firmie i  samodzielne wychowanie dwóch uroczych urwisów. 
 
 
 
 

Nie jestem fanem zdjęć na tle szafy 

 
 
Moje życie ułożyło się tak magicznie, że wylądowałam na wakacjach w Grecji z bardzo dobrze zapowiadający się fotografem. A w zasadzie fotografką. Malutką istotką, przypominającą postać z kreskówki, Michaelą Metesovą. I w przerwie (gdy inna fantastyczna postać zajmowała się moimi dziećmi) zrobiłyśmy tą sesję. Po co? Żeby utrwalić ten moment wyjścia ze skorupy. Zaakcentowania tego, że czuję się dobrze. Oczywiście zawsze może być lepiej i właśnie od tego mamy bieliznę. Modelującą, korygującą i bezszwową, w tym przypadku jak drugą skórę. 
 
 
 
 
Pozbyłam się koronek, wzorków i zbędnych upiększeń. Ważne jest dla mnie, żeby czuć się dobrze i wygodnie. Nie dysponuję rano nadmiarem czasu i nie mam siły się zastanawiać lub przyglądać sobie w lustrze na co dzień. Trzymam się zatem ograniczonej gamy kolorystycznej, gdzie wszystko idealnie do siebie pasuje. 
 
 

 
Praktyczna strona życia!  

Lubię takie fasony, w których swobodnie mogłabym się pokazać na ulicy. Od biedy pójść na basen, gdy zapomnę stroju kąpielowego i nosić stanik jako tank top do dżinsów razem z rozpiętą koszulą. Nie przejmować się tak bardzo rozmiarem i koniecznością dopasowania go 

 
 
 
I na koniec pupa! 

Czy ją pokazywać czy nie? Oczywiście, że nie. Na pewno nie w nadmiarze. Nie jestem specjalnie pruderyjna, ale też nie jestem fanem majtek odznaczających się pod dzianinową sukienką. Jako stylistka wiem, że bielizna stanowi istotną część garderoby. Powinna nam pomagać dobrze wyglądać, a nie szkodzić. Wiem, że każda dziewczyna ma swój ulubiony rodzaj majtek. Są takie, które kochają bokserki, inne te z wysokim stanem czy też bardzo zabudowane. Mam koleżanki, które są fankami trzech drobnych sznureczków i bardzo świetnie skrojonych stringów, które nadają się idealnie do tak teraz modnych leginsów. 

 
 
 
 

Użyte produkty:

 
   

INSTAGRAM