PL / EN

DIOR

Jeśli chodzi o czerwone pomadki, to w tej dziedzinie nie mam sobie równych. Nałogowo kupuję je od przeszło dekady i naprawdę przetestowałam wiele marek i tysiące nowinek. Do Rouge Dior Ultra Rouge można powiedzieć podeszłam nawet sceptycznie! A tymczasem booom! Na reszcie! Pomadka która się nie  rozmazuje, jest trwała i ma niezliczoną ilość czerwonych odcieni. Nie jest tłusta, mazista i nie trzeba jej co pięć minut poprawiać, bo to kompletnie nie mój lifestyle! Do tego ma piękne opakowanie. 

 

Czy luksusowe brandy make-upowe są naprawdę dobre?

Często się nad tym zastanawiałam. Na codzień pracuję przecież przy sesjach zdjęciowych i mam do czynienia z topowymi makijażystkami. Widziałam, że w swoich tajemnych kuferkach preferują jakiś miks. Kosmetyków bardzo profesjonalnych z brandami, których nazwy znane nam są do dobrze z pokazów mody. Ich piękne opakowania i loga zawsze przyciągały moją uwagę. Pytanie: czy to dobre? Często słyszałam – lepiej wygląda niż maluje;) Gdzieś to zakodowało się w mojej pamięci , aż trafiłam na linię „Dior Backstage”, która dodatkowo nie nadszarpnęła mojego budżetu aż tak bardzo! Mogłam sobie pozwolić na przetestowanie kilku kosmetyków jednocześnie. 

 

   

 

Podkład i cienie do powiek okazały się być prawdziwym hitem! Mała praktyczna baza sprawia, że kolory są nasycone, a cień trzyma się na oku cały długi dzień. Odcienie są dokładnie takie jak lubię i jakich potrzebuję. Myślę, że to będzie pierwsza paletka, w której wykończę wszystkie kolory jednocześnie. Super praktyczne są małe buteleczki podkładu, wstrząsasz nakładasz i już. Są lekkie, a wybór odcieni jest powalający. Pigment ładnie się rozprowadza i naprawdę każdego poranka cieszy mnie widok tych kosmetyków w szafce. Jeśli mam ochotę gdzieś pofrunąć, zgarniam je rzecz jasna ze sobą, bo gdzie ja tam i one! Sprawdzają się na każdą sytuację. Nareszcie mogę mieć jeden sprawdzony komplet. 

Użyte produkty:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

INSTAGRAM