PL / EN

Sposób na chandrę

Mam dzisiaj urodziny – 37. Nie miałam czasu się w ogóle nad tym zastanowić. Miesiąc temu urodził się mój drugi syn.  I nie ukrywam, byłam na innej orbicie przez moment. Wstałam w średnim nastroju, mieszkanie po weekendzie z dziećmi wyglada jak po włamaniu. Ubrania na mnie nie leżą. Trudno mi jest znaleźć odpowiedni outfit (już łatwiej było w ciąży z dużym brzuchem), a wiem,  że moja praca trochę mnie do tego zobowiązuje. Po prostu nie mogę się pokazać w byle czym . Inwestowanie w nową garderobę na tym etapie nie ma sensu. Mój nastrój jest zdecydowanie na minusie. Co więc robię? 

 

Idę na ciastko:) 

W Warszawie jest kilka miejsc, które słyną z wybitnych deserów. Wpadam do biura, porywam moją asystentkę (która też ma urodziny,  tak jak ja) i idziemy spacerem do Odette. Jest piękny słoneczny dzień, Jasiek szczęśliwie śpi w wózeczku. Zamawiamy dwa przepiękne ciastka, herbatę, kawę, wszystko na co mamy ochotę. Wywalam zawartość torebki na stół i robię makijaż w kawiarnianym lustrze. Jest rano, poza nami nie ma nikogo.  Mogę uczesać włosy, już nie wyglądam jakby strzelił we mnie piorun. Zakładam kilka spinek, które utrzymają fryzurę nawet w najbardziej wietrzny dzień, a dodatkowo są modowym must have. 

 

   

 

Do tego biżuteria, jestem jedną z tych osób, którym błyszcząca rzecz w uchu bardzo pomaga zarówno w wyglądzie jak i w samopoczuciu. To nic, że jestem w dresie. Perły i złoto zmieniają  mnie w sekundę. Mam dwa ukochane kosmetyki. Pomadkę i róż do policzków. Nie potrzebuję podkładu, nie potrzebuję tuszu do rzęs. Nawet go nie posiadam aktualnie. Potrzebuję koloru na ustach i na twarzy. Czegoś co sprawi, że będę wyglądała na wypoczętą i szczęśliwą kobietę. Czegoś co zaczaruje, odmieni mój fatalny nastrój. I co? Jest ok! Czasem tak niewiele potrzeba. Dobra kawa, trochę ładnie podanego cukru. Pomadka i róż na policzku. 

Użyte produkty:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

INSTAGRAM